Ciśnienie pracy zraszaczy – jak prawidłowo je odczytywać

Dziś chciałabym poruszyć temat ciśnienia pracy zraszaczy. Jest to bardzo proste zagadnienie ale najczęściej przez błędne przekonania odczytujemy je nieprawidłowo. I narażamy siebie na niepowodzenie w naszym ogrodowym majsterkowaniu.

Zacznijmy sobie od źródła problemu. Widząc hasło „ciśnienie pracy zraszacza” nie analizujemy go pod żadnym szczególnym względem, tylko z góry zakładamy, że ciśnienie to ciśnienie i tyle. I to właśnie jest podstawowy błąd, przez który źle interpretujemy wartości jakie podaje nam producent. Dlaczego? już spieszę z odpowiedzią.

Większość osób nie wie o tym, że ciśnienie pracy zraszaczy to nie jest to samo ciśnienie które możemy odczytać na sieci za pomocą manometru. Różnią się one od siebie tym, że w pierwszym przypadku woda jest w ruchu (podczas pracy zraszacza) a w drugim woda jest w spoczynku (gdy mierzymy je manometrem na zamkniętej sieci). Więcej na temat ciśnienia znajdziesz TUTAJ.

Ta podstawowa różnica, która potrafi wiele namieszać.

Omówmy to na przykładzie:

Chcemy kupić zraszacz X. Wiemy, że w katalogach producenci podają wartości ciśnienia więc długo się nie zastanawiając idziemy sprawdzić jakie mamy ciśnienie na naszej sieci. Znajdujemy manometr i odczytujemy wynik jaki podaje wskazówka.

Załóżmy że odczytaliśmy, iż nasze ciśnienie wynosi 3 bary.

Sięgamy do katalogu i patrzymy sobie co podaje nam producent. Poniżej przykładowa tabela dla zraszacza R-VAN24

Powiedzmy, że potrzebujemy zraszacz na 180°, patrzymy sobie w tabelę i domyślnie wrzucamy do poszukiwań ciśnienie jakie odczytaliśmy albo najbardziej zbliżone. W tym wypadku będzie to 3.1 bar na którym ta dysza będzie miała zasięg 7 m i pobierze 6,36 l/min.

Tym schematem postępujemy z kolejnymi zraszaczami. Następnie jak już wszystko sprawdziliśmy i zaprojektowaliśmy, przystępujemy do zakupu i następnie montażu. Próba generalna i kapa! Nie działa tak jak oczekiwaliśmy. Promień jest o wiele krótszy albo ogólnie zraszacze mają problem w wynurzeniem. Co jest przyczyną niepowodzenia? Przecież ciśnienie się zgadza, wody też jest pod dostatkiem.

Nie działać może z wielu przyczyn (serio, z nawadnianiem nie do końca jest tak, że pyk-pyk rurka do rurki, na końcu zraszacz i jesteśmy skazani na sukces). Rozpatrując to pod kątem naszego tytułowego zagadnienia, to dlaczego zraszacz nie działa tak jak powinien, jest spowodowane naszą niewiedzą. A dokładną przyczyną będzie o wiele niższa wartość ciśnienia dynamicznego, niż tego które założyliśmy czyli w naszym przykładzie 3 bary.

Przeciętna różnica między ciśnieniem statycznym a dynamicznym jaką rozpatrujemy przy nawadnianiu wynosi ok 30% (tutaj podkreślę słowo przeciętna). Czyli:

Jeżeli nasze ciśnienie statyczne wynosi 3 bar, to ciśnienie dynamiczne powinno wynieść ok 2,1 bar.

To jeszcze nie koniec są to wartości ciśnienia mierzone na naszym źródle wody, a przecież od tego źródła do zraszacza woda przepływa przez różne elementy systemu tj, elektrozawory, kształtki, rury, filtry. I w każdym z tych elementów oraz na każdym metrze instalacji wartość ciśnienia maleje.

Przeciętnie zakłada się spadek ciśnienia od źródła wody do zraszacza między 0,6 a 1 bar (zależnie od tego jak wygląda nasza instalacja). Czyli dalej rozpatrując nasz przykład pod zraszacz doszło by ciśnienie na poziomie między 1,1 bar a 1,5 bar (po odjęciu 0,6-1 bar od wartości 2,1 bar).

Widzisz teraz różnice? Wyjściowo zupełnie nieświadomie założyliśmy optymistyczną wersję, że zraszacz jaki wybraliśmy zadziała. To po pierwsze, a po drugie że da nam on promień 7 m. Po głębszej analizie możemy założyć, że pod zraszacz dojdzie ciśnienie 1,5 bar (w wersji optymistycznej). Wróćmy teraz do tabeli i zobaczmy czy na takim ciśnieniu ten zraszacz zadziała.

Jak widzisz bez szans, minimalne ciśnienie pracy tego zraszacza to ok 2 bar.

I tutaj przypomnę jeszcze raz, że jest to jeden z powodów dlaczego system nie zadziała. Takich niuansów jest o wiele więcej, ale aby je zrozumieć trzeba przejść szkolenie, a następnie utrwalać wiedzę wraz z praktyką. Dopiero gdy ją usystematyzujemy widzimy złożoność zagadnienia i rozumiemy gdzie czyha na nas niebezpieczeństwo.

Od wielu lat różne źródła przekonują nas, że projektowanie i zakładanie systemów automatycznego nawadniania jest takie proste, niczym zabawa klockami Lego.  I jest w tym trochę prawdy, ale nie jest to prawda w 100%. Instalacja systemu jest prosta. Jak ktoś ma smykałkę do majsterkowania to bezproblemowo zmontuje taki system samodzielnie w ogrodzie. Aby jednak mieć gwarancje, że wszystko zadziała należy najpierw zlecić wykonanie projektu. I nie mówię tu o projektach, które dostajemy za darmo jak kupimy sprzęt u sprzedawcy (nie licz, że ten darmowy projekt w jakikolwiek sposób troszczy się o Twój interes). Tylko o prawdziwym projekcie, który ujmie kompleksowo całe założenie, uwzględni wszelkie indywidualne kwestie dotyczące danego ogrodu oraz wnikliwie zbada parametry źródła. Mając taki projekt i trochę chęci system będzie działał bez problemu, nawodni nam ogród równomiernie i co ważne nie będzie marnował wody.

Dlatego zawsze zachęcam zależnie od potrzeb do porządnego przeszkolenia się jeżeli planujesz realizować więcej systemów. Lub do wykupienia dobrego projektu, który wykluczy wiele fakapów – a na Twojej głowie pozostanie jedynie montaż bez zastanawiania się czy to zadziała i czy to ma sens 😊. Oczywiście można też zlecić wykonanie projektu a następnie realizacje systemu przez firmę ogrodniczą.

Jak kto woli! Ważne aby system działał prawidłowo przez wiele lat nie marnując przy tym wody.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

WP2Social Auto Publish Powered By : XYZScripts.com